Władymir Semirunnij zakończył starty, ale nie zakończył igrzysk. W niedzielę poniesie polską flagę na ceremonii zamknięcia!
Bardzo dziękuję całej Polsce za to, że mnie wybrano. Naprawdę będę trzymał flagę tak wysoko, jak to tylko możliwe. Być może to Natalia porozmawiała z kimś w tej sprawie, więc jeśli tak było, to dziękuję Natalii. Bardzo się cieszę, że to ona otwierała ceremonię, a ja ją zamykam. To dla mnie coś wyjątkowego – mówił Semirunnij, nawiązując do faktu,
że jego koleżanka z kadry Natalia Czerwonka niosła flagę
na ceremonii otwarcia na mediolańskim stadionie San Siro.
Semirunnij, wspierany przez sponsora głównego polskiego łyżwiarstwa PGE Polską Grupę Energetyczną, komentując swój ostatni start w Mediolanie przyznał, że nie ma doświadczenia w tym nietypowym, bo toczonym w tłumie zawodników biegu.
Myślę, że poradziłem sobie dobrze, choć przyznaję, że nie mam jeszcze dużego doświadczenia w mass starcie. Na 5 czy 10 kilometrów mogę po prostu „wyłączyć głowę” i jechać swoje, natomiast tutaj nie da się ani na moment stracić koncentracji. Trzeba cały czas kontrolować sytuację, pilnować rywali, reagować na ich ruchy – to naprawdę dużo kosztuje. Wszyscy rywale wiedzieli, że jestem mocny, dlatego szczególnie mnie pilnowali. Nie wyszło tak dobrze, jak bym chciał, ale pozostaję skupiony przede wszystkim na dystansach 5 i 10 kilometrów.
Podobnie mówiła Czerwonka, która też nie awansowała do finału.
Było naprawdę fajnie. Nie spodziewałam się aż takiej agresji i walki bark w bark, ale to pokazuje, że to zupełnie inny bieg, do którego trzeba się specjalnie przygotowywać. Tak jak są specjalizacje na 500 metrów czy 5 kilometrów, tak bieg masowy rządzi się swoimi prawami. Mam nadzieję, że w Polsce wkrótce będziemy mieć swoich reprezentantów w tej konkurencji, bo mamy bardzo zdolną młodzież. Jest Hania Mazur, która się w tym specjalizuje i ściga się na rolkach – mówiła Czerwonka.
Semirunnij, który jako jedyny z polskich łyżwiarzy wraca w poniedziałek do Polski z medalem, jest zadowolony ze swojego startu w igrzyskach.
Wracam szczęśliwy i bardzo dumny z siebie, choć gdyby nie udało się zdobyć tego medalu, to byłoby tak samo. Przed nami jeszcze mistrzostwa świata w wieloboju w Heerenveen. Jakie mam cele? Na 5 kilometrów chciałbym poprawić rekord toru, a na 10 kilometrów, gdzie mam już ten rekord, również powalczyć o jeszcze lepszy wynik. Srebrny medal pokazuje, że to nie był przypadek ani jednorazowy sukces. Chcę udowodnić, że moja forma i siła to efekt pracy, a nie niespodzianka – powiedział polski wicemistrz olimpijski.
Mistrzostwa świata w wieloboju i wieloboju sprinterskim odbędą się w dniach 5-9 marca w Heerenveen.









